Nie pomagam mojej żonie. Dzielimy się obowiązkami

28 Październik, 2018
 

Moja żona i ja dzielimy się obowiązkami. Nie tylko „pomagam” jej w domu, i nigdy nie planuję. Nie będę zachowywał się jak gość, czekając na obsługę.

Nie będę tylko widzem, obserwującym swoją żonę biegającą przez cały dzień od jednej strony domu do drugiej. Nie będę siedzieć i patrzeć, podczas gdy ona będzie nosić na barkach wszystkie obowiązki. Od samego początku rozumiałem odpowiedzialność związku i bycie ojcem. Nie pomagam mojej żonie. Dzielimy się obowiązkami.

Od samego początku zrozumiałem, że jestem partnerem mojej żony. Kocham ją i wybraliśmy cudowną ścieżkę założenia razem rodziny. Posiadanie rodziny oznacza cieszenie się dobrymi momentami i akceptowanie tych gorszych.

Wiedziałem od pierwszego dnia, że podział obowiązków jest kluczowy. Jako ojciec jestem częścią domu, co oznacza, że również uczestniczę w obowiązkach domowych. Zmywam naczynia, prasuję, zmieniam pieluchy i gotuję. Nic z tego nie wprawia mnie w zakłopotanie ani nie sprawia żebym chciał być znowu singlem.

To dla mnie znaczy być lepszym mężczyzną. Niestety w dzisiejszym świecie rzeczywistość jest inna i w wielu domach funkcjonuje to inaczej. Kobiety często zajmują się wszystkim. Mężczyźni to po prostu goście w swoich domach.

Jednak jeśli pomyślimy o naszych dzieciach, najlepszym przykładem jaki możemy im dać, jest wizja zjednoczonej rodziny, która w równym stopniu dzieli się obowiązkami domowymi.

Nie pomagam mojej żonie. Dzielimy się obowiązkami

Rodzina
 

Temat tej debaty nigdy nie wychodzi z mody. Co jest warte więcej – praca w domu czy poza nim? Pytanie, które często sobie zadaję gdy jestem z moimi przyjaciółmi, brzmi: „Czy wystarczająco cenimy pracę naszych żon, zarówno w domu, jak i poza nim?”

„Któregoś dnia umyłem naczynia, a moja żona mi nie podziękowała,” to zdanie, które wszyscy słyszeliśmy od czasu do czasu.

Zastanawiając się nad tym, dlaczego moja żona powinna podziękować mi za coś, co przyczynia się do poprawy naszego wspólnego życia w domu? Dlaczego miałaby mi dziękować za coś, co sama robiła wiele razy, gdy nikt nie widział ani nie dziękował?

Dlatego nie uważam tego za „pomaganie” mojej żonie. Ona nie potrzebuje niczyjej pomocy. Jest samowystarczalna i całkowicie zdolna do robienia wszystkiego zarówno w domu jak i w pracy.

To, czego oboje potrzebujemy, to towarzysz. Powinniśmy się nawzajem wspierać, nawet jeśli potrafiłaby to zrobić sama, gdyby zaszła taka potrzeba.

Nie „pomagam” mojej żonie w sprzątaniu domu. Po prostu staram się stworzyć przyzwoitą przestrzeń, w której mieszkamy razem. Myję i sprzątam z prostego powodu – ja też tu mieszkam, pod tym samym dachem.

Nie „pomagam” gotować. Po prostu się za to zabieram i dzielę tę odpowiedzialność z żoną, ponieważ ja też jem. Robiąc to, zbieram także brudne talerze i przybory, co oznacza, że moim obowiązkiem jest również posprzątać po sobie i innych.

Nie pomagam mojej żonie z dziećmi. Dbam o dzieci, ponieważ one również są moimi dziećmi. Naszymi dziećmi.

 

Nie „pomagam” w domu. Dbam o swój udział

Rodzina odrabia lekcje

Mycie, układanie, składanie ubrań całej rodziny. Zbieranie zabawek. Nauczanie matematyki. Prace na podwórku. Cokolwiek musi być zrobione, wiedz, że nie tylko pomagam w domu, ale jestem częścią rodziny. Dlatego robię to co robię.

Nigdy więcej nie pomyślę, że prace domowe to obowiązek mojej żony. Niezależnie od podziału ról ze względu na płeć które widziałem dorastając, niezależnie od tego czego nauczyli mnie moi rodzice lub czego nauczyłem się w szkole. Jestem szczęśliwcem posiadając taką rodzinę. Chcę być pozytywnym przykładem dla moich dzieci.

Chcę traktować moją żonę jako partnera a nie zachowywać się jak gość. Chcę to robić, ponieważ cenię moją żonę i wszystko co robi dla naszej rodziny. Szanuję ją taką jaką jest i oczekuję, żeby traktowała mnie dokładnie w ten sam sposób.