Miłość matki – krótki film o tym, jak dodaje sił wcześniakowi

· 20 kwietnia 2018

Miłość matki ma w sobie niezwykłą moc. Sprawia, że wszystko dookoła staje się prostsze i jakby piękniejsze, a przeciwności życia – łatwiejsze do pokonania.

Ten filmik przedstawia jedną z wielu wzruszających historii wcześniaków, rodzących się na całym świecie. Jedno z ujęć uwiecznia miłość matki. Pokazuje ono Lindsey – mamę Warda Millesa Millera – przytulającą swe dziecko oplecione licznymi przewodami i rurkami. Wywołało to we mnie szczególne wzruszenie.

Pierwszych kilka minut filmiku, który błyskawicznie stał się hitem Internetu, jest jednocześnie piękne i przerażające. Przy pomocy dwóch pielęgniarek Lindsey próbuje przytulić swojego synka, urodzonego za wcześnie o 15 tygodni, który jest podłączony do urządzeń medycznych podtrzymujących życie. W końcu jej się udaje.

Na początku na jej twarzy widać zmartwienie, ale także coś czego nie da się opisać słowami, można to określić jako miłość i czułość jednocześnie. W kolejnej scenie, kiedy jest już w domu mówi, że myśli o swoim synku bez ustanku.

Kocha swoje przedwcześnie urodzone dziecko, pokłada nadzieję w Opatrzności Bożej i wbrew wszelkim trudnościom i przeciwnościom losu wierzy, że jej synek przeżyje. „To jest wojownik” – mówi w pewnym momencie.

W sześciu minutach filmiku skondensowane jest 107 dni hospitalizacji wcześniaka i jest to sześć minut opowieści o wspaniałej miłości. Filmik, który nosi tytuł „Ward Milles – pierwszy rok” został nakręcony przez tatę Warda – Benjamina Scota, z zawodu zajmującego się fotografią.

Miłość matki – krótki film, który ją przedstawia

Ten film podsumowuje pierwszy rok życia mojego synka, który przyszedł na świat bardzo przedwcześnie. Musiał pokonać wiele przeciwności, ale żadne z nich nie były silniejsze od mocy Boskiej. Jest to opowieść o miłości matki do syna” – napisał Benjamin. Miłość matki może bowiem pokonać wszystko.

Ten piękny filmik pokazuje co znaczy bezwarunkowa miłość matki. Kobieta nigdy nie straciła wiary, codziennie do synka mówiła, była przy nim, otaczała go opieką i czułością. Dobrze też zdawała sobie sprawę z trudności jakim ten maleńki człowiek musiał się zmierzyć.

Szanse że Ward Miles Miller przeżyje były niewielkie. Tak samo jest w przypadku innych wcześniaków, które przychodzą na świat. Na szczęście są wokół nich osoby takie jak Lindsey, które nigdy nie tracą nadziei.

Podpis pod jednym ze zdjęć synka, które Benjamin Scot umieścił na Instagramie mówił: „Dzisiaj jest dla niego ważny dzień. Podłączą mu rurkę, która będzie ciągnęła się z żyły na ręku lub nodze prosto do jego serduszka”.

Taki zabieg jest bardzo trudny, ale również niezbędny dla normalnego funkcjonowania noworodka.

Obrazki z filmu są również świadectwem nieustannej walki o życie toczącej się w inkubatorze. „Chciałbym podziękować wszystkim lekarzom, pielęgniarkom  i całemu personelowi szpitalnemu na całym świecie, za to, że poświęcają się po to, aby dzieci urodzone przedwcześnie mogły przeżyć. To dzięki nim mój syn miał możliwość wrócić do domu” – dodał Benjamin.

Mały chłopczyk

Internetowa opowieść taty małego Warda Milesa Millera

„Ward Miles – pierwszy rok” – jest popularnym filmikiem w Internecie. Nie jest to jednak jedyna taka piękna historia. Z pewnością na świecie jest wiele matek, które mogłyby opowiedzieć mnóstwo podobnych doświadczeń. Miłość matki bowiem zawsze zwycięża nad cierpieniem i przeciwnościami.

W zeszłym roku przeprowadzałam wywiad z Elbą Herrerą de Ecinas. Jest ona matką Jorge Andresa Ecinasa, który urodził się o 5 miesięcy za wcześnie. Gdy przyszedł na świat ważył tylko 500 gramów. Lekarze twierdzili, że nie ma szans na przeżycie. A jednak, przeżył.

„Pielęgniarki mówiły do mnie: on po prostu jest za malutki na taką walkę.” Czyli między wierszami chciały powiedzieć, że synek nie przeżyje. Ale Elba nigdy nie zwracała na takie słowa żadnej uwagi.

Zarówno Ward jak i Jorge urodzili się za wcześnie. Ich organy nie miały możliwości w pełni się rozwinąć. Oprócz zapewnienia im niezbędnej aparatury medycznej matki poświęciły się, przekazując im jak najwięcej miłości.

Obie trwały nieustannie przy inkubatorach, mówiły do swoich maluchów, ich wiara nigdy się nie zachwiała, mimo iż  prognozy były niesprzyjające. Obie były pewne, że ich miłość i wiara w pomoc Bożą uratują ich dzieci.

Po 14 przypadkach zatrzymania oddechu, miesiącach hospitalizacji na oddziale intensywnej opieki medycznej, wielu operacjach i nagłych transferach do innych szpitali z powodu zatrzymania pracy serca… nieprzespanych nocach, finansowych kłopotach, latach rehabilitacji Jorge Andres nie tylko przeżył – dziś jest zdrowym i utalentowanym 9-latkiem, opowiada Elba.

W jej przypadku była to ciąża mnoga, która w piątym miesiącu uległa zagrożeniu. Wystąpiły problemy z ciśnieniem tętniczym, chronicznym napięciem i preeklampsją. Musiała poddać się zabiegowi medycznej aborcji, która uratowała życie półkilogramowego dziecka.

„Wszystko co przeżył Jorge miało swój cel. Zaczynamy teraz dzielić się tym doświadczeniem, bo wierzymy, że jest to dzieło Boga. Wierzymy też, że w poświęceniu rodziców, rodziny, nauczycieli i innych ludzi opiekujących się wcześniakami kryje się ogromna wartość” – mówi Elba, która także widziała filmik o Wardzie Milesie.